Prolog
Odkąd skończyłam 6 lat wiedziałam że chcę tańczyć. Rodzice wysłali mnie na różne lekcje tańca. Z czasem byłam coraz lepsza i wygrywałam mnóstwo nagród baletowych. Teraz mam 20 lat. Tańczę w największym Londyńskim Muzycznym Teatrze. Kocham to co robię ale o wiele bardziej kocham mojego chłopaka Louisa. Jest idealny. Jeden minus to to że jest słany. Jego zespół jest uważany za największy na całym świecie. Jego nazwa brzmi One Direction. A członkowie to : Louis Tomlinson, Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan i Zayn Malik. Dziś jest 23 luty 2013 roku. Dzisiaj rozpoczyna się trasa koncertowa chłopców. Będzie ona trwała aż 10 miesięcy. Moje serce rozpada się na tysiące małych bolesnych kawałeczków kiedy myślę o rozłące z Louisem na tak długi okres. Rzecz jasna będziemy się spotykać co kilka tygodni czasami nawet miesięcy. Mimo że przez cały czas wmawiam sobie " Będzie dobrze Laila będzie dobrze" to mój umysł nie pozwala dopuścić do siebie tej wiadomości.
§§§
Wpatrywałam się jak kropelki wody spływają po oknie. Ciepło jakie oddawał kubek z gorącą herbatą ogrzewał moje dłonie. Londyn o tej porze roku jest ponury i bezbarwny. Usłyszałam skrzypienie starych, drewnianych schodów w naszym domu. Odwróciłam głowę a moim oczom ukazał się Louis. Wstałam z fotela i podeszłam do chłopaka. Jego umięśnione ramiona objęły moje ciało.
- Wiesz że będę tęsknił ? - powiedział cichym głosem
- Wiem ale nie chcę żebyś wyjeżdżał - odpowiedziałam
Po moim policzku spłynęła zimna łza. Opuszkami palców kreśliłam kółka na torsie bruneta. Końcówki jego włosów muskały moje czoło.
- Muszę już jechać...chcesz pojechać ze mną na lotnisko ? - Tomlinson powiedział biorąc wdech
- Jasne - odpowiedział bez namysłu
Chłopak poszedł po swoje walizki a ja w tym czasie ubrałam kurtkę i buty. Oparłam się o balustradę schodów oraz wpatrywałam się jak Lou ubiera kurtkę i zerka na mnie kątem oka. Kiedy zamknęłam drzwi Tomlinson splótł nasze place dzięki czemu po całym ciele przeszedł mi miły dreszczyk. Wsiadłam do samochodu i zapięłam pasy. Zanim się obejrzałam brunet siedział obok mnie. Przez całą drogę panowała cisza. Najwyraźniej każde z nas przeżywa ten moment na swój sposób w myślach.
- Jesteśmy - usłyszałam cichy głos chłopaka
Odpięłam pasy i jednym zwinnym ruchem wysiadłam z auta. Tym razem to ja wzięłam jego rękę i splotłam z swoją. Błyski fleszy raziły moje oczy a krzyki fanek zawiodły moim słuchem. Kiedy udało nam się wejść do środka odetchnęłam z ulgą. Niestety teraz najgorsza część dzisiejszego dnia. Spojrzałam na Louisa błaganym wzrokiem. Brunet lekko do mnie podszedł oraz ujął moją dłoń.
- Weź to...miałem ci do dać później ale teraz jest dobry moment
Kiedy otworzyłam dłoń moim oczom ukazał się złoty łańcuszek z złotym małym serduszkiem.
- Jest piękny...dziękuje - powiedziałam z łzami w oczach
Kiedy Lou usłyszał moje słowa momentalnie wbił się w moje spragnione pocałunkiem usta. Czułam iskierki na wargach, ciepło jego skóry. Czułam się szczęśliwa.
- Muszę już iść...zobaczymy się jak najszybciej obiecuję - chłopak próbował mówić pomiędzy pojedynczymi całusami
Nagle nasze usta się gubią a ciała lekko oddalają od siebie. Lou pocałował mnie w czoło a potem ruszył na przód. Zamknęłam oczy a po policzkach spłynęły mi łzy. Kiedy je otworzyłam nie widziałam Louisa Tomlinsona. Zniknął w głębi lotniska. Wiedziałam że rozłąka będzie trudna ale nie że tak bolesna...
§§§
Wpatrywałam się jak kropelki wody spływają po oknie. Ciepło jakie oddawał kubek z gorącą herbatą ogrzewał moje dłonie. Londyn o tej porze roku jest ponury i bezbarwny. Usłyszałam skrzypienie starych, drewnianych schodów w naszym domu. Odwróciłam głowę a moim oczom ukazał się Louis. Wstałam z fotela i podeszłam do chłopaka. Jego umięśnione ramiona objęły moje ciało.
- Wiesz że będę tęsknił ? - powiedział cichym głosem
- Wiem ale nie chcę żebyś wyjeżdżał - odpowiedziałam
Po moim policzku spłynęła zimna łza. Opuszkami palców kreśliłam kółka na torsie bruneta. Końcówki jego włosów muskały moje czoło.
- Muszę już jechać...chcesz pojechać ze mną na lotnisko ? - Tomlinson powiedział biorąc wdech
- Jasne - odpowiedział bez namysłu
Chłopak poszedł po swoje walizki a ja w tym czasie ubrałam kurtkę i buty. Oparłam się o balustradę schodów oraz wpatrywałam się jak Lou ubiera kurtkę i zerka na mnie kątem oka. Kiedy zamknęłam drzwi Tomlinson splótł nasze place dzięki czemu po całym ciele przeszedł mi miły dreszczyk. Wsiadłam do samochodu i zapięłam pasy. Zanim się obejrzałam brunet siedział obok mnie. Przez całą drogę panowała cisza. Najwyraźniej każde z nas przeżywa ten moment na swój sposób w myślach.
- Jesteśmy - usłyszałam cichy głos chłopaka
Odpięłam pasy i jednym zwinnym ruchem wysiadłam z auta. Tym razem to ja wzięłam jego rękę i splotłam z swoją. Błyski fleszy raziły moje oczy a krzyki fanek zawiodły moim słuchem. Kiedy udało nam się wejść do środka odetchnęłam z ulgą. Niestety teraz najgorsza część dzisiejszego dnia. Spojrzałam na Louisa błaganym wzrokiem. Brunet lekko do mnie podszedł oraz ujął moją dłoń.
- Weź to...miałem ci do dać później ale teraz jest dobry moment
Kiedy otworzyłam dłoń moim oczom ukazał się złoty łańcuszek z złotym małym serduszkiem.
- Jest piękny...dziękuje - powiedziałam z łzami w oczach
Kiedy Lou usłyszał moje słowa momentalnie wbił się w moje spragnione pocałunkiem usta. Czułam iskierki na wargach, ciepło jego skóry. Czułam się szczęśliwa.
- Muszę już iść...zobaczymy się jak najszybciej obiecuję - chłopak próbował mówić pomiędzy pojedynczymi całusami
Nagle nasze usta się gubią a ciała lekko oddalają od siebie. Lou pocałował mnie w czoło a potem ruszył na przód. Zamknęłam oczy a po policzkach spłynęły mi łzy. Kiedy je otworzyłam nie widziałam Louisa Tomlinsona. Zniknął w głębi lotniska. Wiedziałam że rozłąka będzie trudna ale nie że tak bolesna...
Oto i Prolog. Jakie pierwsze wrażenia ? Czy będzie czytać to opowiadanie ? Jeśli tak to proszę Skomentuj :) Do zobaczenia i Kocham was ! Xx
oooo jaki smutny początek ;((
OdpowiedzUsuńCiekawie się zaczyna.
OdpowiedzUsuńTrochę smutne jak na początek.
Czekam nn.
Na pewno będę czytać <3 Czekam na rozdział 1 ;*
OdpowiedzUsuń